piątek, 19 czerwca 2015

Rok z lustrzanką







Rok minął prawie 3 tygodnie temu, ale nieważne, nieważne... ;D W końcu znalazłam czas (dziękuję chorobo w czerwcu -.-) na napisanie tego posta, bo ostatnio rzadko bywałam w domu. No bo lato :D Ale mniejsza już, przejdźmy do tematu.
Mój maluszek obchodził niedawno swój roczek, a dzień po nim, ja swoją 18-stkę :) Rok temu więc, po długim piłowaniu domowników w końcu wywalczyłam sobie prawa do zakupu lustrzanki! Byłam prze-przeszczęśliwa. Jak minął mi rok z nią?

  • Jaki mam model i jak się spisuje?

Mój aparat to Canon EOS 600D, był kupiony ze standardowym obiektywem kitowym 18-55mm. Pisałam już trochę o tym TUTAJ, we wpisie "pół roku z lustrzanką".
Tak naprawdę ten aparat pozwolił mi rozwinąć skrzydła i zrozumieć, że fotografia to coś z czym chcę związać się w przyszłości. Mimo że, na początku wydał mi się trudny do ogarnięcia, bo wiadomo, nie miałam nigdy żadnego bezpośredniego do czynienia z lustrzanką, a moja wiedza opierała się na znajomości funkcji z poradników internetowych. Chociaż i tak gdy aparat wpadł mi już w ręce musiałam uczyć się wszystkiego od początku xD
Szybko przyszło mi ogarnięcie podstawowych rzeczy, a ogromne drzwi możliwości, które stanęły przede mną otworem tylko zachęcały mnie do dalszej pracy i poznawania coraz to nowszych funkcji.
Sam aparat bardzo dobrze się spisuje. Wszystkie opcje, które powinny być są. Dla osoby początkującej wydaje mi się bardzo dobry. Razem z odpowiednimi szkłami i odrobiną kreatywności potrafi zdziałać cuda na zdjęciach <3 Idealnie leży mi w dłoni. Uchwyt jest dobrze wyprofilowany i "antypoślizgowy", a nie pokryty plastikiem jak całe body, przez co jeszcze lepiej się go trzyma. Na rozmieszczenie przycisków też nie ma co narzekać. I daję ogromny ukłon za możliwość fotografowania w trybie live view, a jeszcze większy z posiadania odchylanego ekranu. Jest to ogromne ułatwienie, zwłaszcza przy fotografii makro, czy z "żabiej perspektywy",  bo nie trzeba, np. kłaść się na ziemi, żeby dobrze wykadrować zdjęcie.
Obecnie do aparatu mam 3 obiektywy i kilka innych dodatków, ale o  tym napiszę w innym poście.
Ogólnie to sprawuje się bardzo dobrze. Pozwolił mi poznać prawdziwą magię fotografii, rozwinąć we mnie prawdziwą pasję i czerpać przyjemność z tego co robię. I chociaż czasami jest ciężko i nie wszystko idzie po mojej myśli, to jednak warto iść dalej tą drogą.

  • Rozwój zdjęć

Pierwsze moje zdjęcia robiłam wszystkie - przez pierwszy chyba miesiąc na totalnym, nagim trybie automatycznym, a następnie na preselekcji przysłony. Obecnie, od dłuższego już czasu korzystam tylko i wyłącznie z trybu manualnego (a myślałam, że nigdy go nie ogarnę). Czerpię coraz to nowsze inspiracje i pragnę być coraz lepsza w tym co robię. Staram się powoli próbować nowych rzeczy i wypracowywać swój styl w fotografii.
Na początku fotografowałam jedynie martwą naturę, makro itd. Jednak przestało mi to bardzo szybko wystarczać. Pokonując wrodzoną nieśmiałość i długo pracując nad sobą, zaczęłam w końcu, z pomocą koleżanek (wiem, że to czytacie więc wielki buziaak dla was! ;*) organizować i realizować sesje!
Poniżej kilka sklejek pokazujących jak zmieniały się moje zdjęcia na przestrzeni miesięcy.






  • Rozwój umiejętności i kreatywności

Z biegiem czasu, wraz z rozwijaniem umiejętności fotograficznych na równi zaczęłam rozwijać się w kwestiach graficznych, tzn. przerabiania ich i posługiwaniem się programami do tego stworzonymi.
Rozwinęła się też moja kreatywność. Jak kiedyś nie wiedziałam jakie zdjęcia zrobić, teraz w głowie mam miliony pomysłów na sesje (trochę gorzej jest z realizacją ale myślę, że i to wkrótce się zmieni).
Wystarczą naprawdę małe, czasami wręcz abstrakcyjne rzeczy czy uczucia, by pojawił się pomysł.
Świat jest pełen inspiracji! <3

  • Obsesja?


Ostatnio stwierdzam, że popadłam wręcz w obsesję. Gdy np. spacerując widzę, piękny zachód, pole kwiatów, jakieś miejsce, pogodę, czy multum innych, różnych rzeczy, myślę sobie - o kurde! super by to wyglądało na sesji!, albo - szkoda, że nie mogę teraz zrobić zdjęcia. Poza tym w głowie układają się kadry i mój umysł nie myśli już o niczym innym tylko o tym, jakie mega zdjęcia wtedy by były. No i pojawia się wtedy ogromna żałość, że przecież nie mam teraz aparatu, nie ma mnie teraz w domu, nie ma mnie nawet 5km od domu,  i że taka okazja do zrobienia takiego zdjęcia może się szybko nie powtórzyć. -.- I TO jest bardzo męczące.


  • Co najbardziej w nim lubię?


Zdecydowanie moją ulubioną rzeczą jest Live View + odchylany ekran, ponieważ często fotografuję w makro, różne roślinki itp. Dzięki temu nie muszę leżeć na ziemi i próbować idealnie wykadrować patrząc przez wizjer w stu różnych pozycjach, tylko mam nad tym prawie 100% kontrolę. <3



  • Czy zdążyłam już coś popsuć? 

Mimo że ogromna ze mnie psuja, a wszelkie urządzenia elektroniczne mnie nie lubią, to w sumie aparat nie ma żadnych śladów użytkowania. Jedyne co się popsuło (ale to nie była moja wina) to czytnik karty, który nie chciał jej złapać. Ale było to na samym początku, więc na gwarancji wszystko naprawili. Jeszcze jedną rzeczą jest minimalna obecność kurzu na matrycy widoczna czasami podczas robienia zdjęć z odwrotnym mocowaniem. Jednak jego ilość jest znikoma, bo nawet gdy dostanie się go więcej i naprawdę widać go na zdjęciach (moja panika za pierwszym razem była ogromna xd), aparat łatwo go usunie poprzez wbudowaną funkcję czyszczenia matrycy, z której obecności również ogromnie się cieszę <3



  • Podsumowując

 Przez ten rok dużo się zmieniło. Aparat był moim wielkim marzeniem, które się spełniło. A jego skutki są widoczne do dzisiaj i bardzo pozytywne. Pozwolił mi wrócić do fotografii, do pasji "z dzieciństwa", która narodziła się dawno temu, i wbrew pozorom nie okazał się "kolejną zabawką, która mi się znudzi", tylko rozkochał mnie w sobie na dobre! Przyczynił się również do powstania kolejnych mniejszych czy większych marzeń. Rozwinął we mnie prawdziwą pasję, chęci do stawania się coraz lepszą, podnoszenia poprzeczki, próbowania nowych rzeczy i dążenia do samorealizacji. Mam nadzieję, że posłuży mi jeszcze przez długi czas, tworząc ze mną coraz to lepsze zdjęcia!







bardzo się ucieszę z każdego pozostawionego komentarza <3
podobają Ci się moje zdjęcia? Polub mnie również na facebooku -> KLIK,
lub zaobserwuj na blogu! <3

4 komentarze:

  1. Powiem ci, że ja właśnie najbardziej bałam się tego odchylanego ekraniku, gdy w końcu zdecydowałam się na nowy aparat. W moim poprzednim 1100D go nie było, a w 70D już jest i na początku obchodziłam się z nim jak z jajkiem. Jeszcze niedobrzy ludzie straszyli, żebym się nim nie bawiła, bo zepsuję! Ale póki co wszystko śmiga i to pomimo dotykowego ekranu! A ja jestem wielkim psujem, o!
    Ale zgodzę się z tobą zupełnie - duet: ruchomy ekranik + możliwość fotografowania w trybie live view jest ogrooomnym udogodnieniem. Nie trzeba już rzucać się na ziemię, aby uchwycić ten jeden, jedyny kadr ;)
    Obsesja jest chyba cechą każdego fotografa, bo i ja jak jadę autkiem i widzę jakiś ładny widok, w głowie robię sobie wymarzony kadr i zaczynam rozpaczać, że nie mam przy sobie aparatu.
    Widać, że fotografia sprawia ci frajdę. I dobrze! W życiu ciągle należy się rozwijać ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja z całym aparatem na początku obchodziłam się jak z jajkiem :D dziękuję bardzo za komentarz! pozdrawiam <3

      Usuń
  2. ,,Obsesja'' hahaha,mam tak samo! Kiedy nawet nie mam przy sobie aparatu i widzę coś czego nie mogę nie sfotografować,potrafię usunąć połowę plików z karty pamięci w telefonie,byle tylko zrobić przepiękne zdjęcie (zazwyczaj ,,przepiękne'' wychodzi nadzwyczaj przeciętnie,no ale...) :D Potrafię też wracać w konkretne miejsce przez kilka dni,obserwując jak pada światło o różnych porach i w końcu zrobić ,,to'' zdjęcie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ta fotografia jest taka wciągająca :D

      Usuń

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia