środa, 25 maja 2016

Spring in flowers. || Sesja z Martyną


Sesja w kwiatach marzyła mi się już od dawna. Bardzo dawna, bo od dobrych kilku lat. Zawsze się zachwycałam podobnymi zdjęciami. W tamtym roku jednak nie czułam się zbyt pewnie, żeby robić takie zdjęcia i jakoś przegapiłam te wszystkie kwitnące drzewka i krzewy. W tym roku przegapić się ich nie dało, jednak ciągłe dylematy nakazujące mi nie zawracać sobie głowy zdjęciami, tylko uczyć się do matury, stale mi towarzyszyły. Kiedy tylko zaczęły kwitnąć drzewka, wszędzie zaczęły pojawiać się z nimi sesje. Patrzyłam na to tylko z łezką w oku, no ale cóż. Czasem są sprawy ważne i ważniejsze.
Kilka fotek w kwitnących krzaczkach zrobiłam sobie sama. Stety i niestety ;3
Co do kwitnących jabłoni miałam już plan i lepszą organizację. Jednak wyszło jak wyszło. Pogoda płatała figle, a i organizacja jednak trochę się posypała. W akcie desperacji musiałam szukać osoby na już! Bo drzewa nie będą na nikogo czekać. Napisałam więc do Martyny. Zgodziła się od razu i na drugi dzień stanęła przed moim domem gotowa do działania.



Tego dnia jednak, również obawiałam się czy sesja dojdzie do skutku. Paskudne chmury przysłoniły słońce, które było obecne rano, a później jeszcze zaczęło padać i lekko grzmieć. Myślę sobie- przełożyć? Bo chyba bez sensu robić coś w taką pogodę. Wydawało mi się to totalnie bez sensu, bo nie takiego efektu oczekiwałam na tych zdjęciach. Chciałam słońce! 
I gdy już byłam pewna, że z sesji nici, wtedy dostałam wiadomość, że u Martyny świeci piękne słoneczko. Wyjrzałam przez okno i zobaczyłam tylko chmury. Zgodziłam się jednak poczekać. I to była bardzo dobra decyzja! Wszystkie chmury się rozeszły, i gdy Martyna do mnie przyjechała niebo było już czyściutkie.




Uderzyłyśmy nad sad, nieopodal mnie. Całe szczęście, że właściciel zgodził się  na naszą sesję, a i też nie miałyśmy żadnych "gości", ani publiczności. Zrobiłyśmy bardzo dużo zdjęć w sadzie, jednak po selekcji zostało ich hm, dość mało. Ale nie ma na co narzekać.
Na ostatniej sesji z Martyną (KLIK), zachwalałam mojego heliosa, że jakie to nim ostre zdjęcia wychodzą, że jaki to piękny bokeh mi maluje. Tym razem nie było ani jednego, ani drugiego. Na ekranie aparatu wyglądało to jeszcze względnie, jednak gdy zrzuciłam zdjęcia na komputer, załamałam ręce. No cóż. Całe szczęście nie wszystkie są mydłem. Chociaż mydło też ma w sobie pewien urok. Jednak mimo wszystko, co za dużo, to nie zdrowo -.- Dobrze, że miałam ze sobą jeszcze pięćdziesiątkę i kita. Tak 50tkę! z którą ostatnio nie miałam zbyt dobrych kontaktów, tym razem jednak dała radę.
Ta sesja pozwoliła mi wyciągnąć kilka wniosków, z mojego zachowania, dzięki czemu następnym razem nie popełnię tych samych błędów. 




Wracając do sesji! Taak dużo się działo. Trzy godziny kręciłyśmy się po sadzie. Miałyśmy problemy z sukienką, znalazłyśmy ławeczkę, znalazłyśmy boskie pole z dmuchawcami! Nie mogłam uwierzyć, gdy je zobaczyłam! Było tak pięknie. Wszystko było piękne tego dnia! Tyle kwiatów. Jabłonie, dmuchawce, bzy!
Bzy, które miałam pod nosem przez całe życie, a zauważyłam je dopiero po 19 latach! Brawo ja!
Bardzo lubię kwiaty na zdjęciach. Kwiaty, sukienki i piękne, ciepłe słoneczko <3 Na to wszystko udało mi się załapać tamtego dnia. Najwięcej zdjęć mamy jednak na polu z dmuchawcami, chociaż naszym głównym celem był sad. Ale do tej pory zachwycam się tym pięknym krajobrazikiem :))



Bardzo dużo zeszło mi też z obróbką. Wiem, że sama dokładam sobie roboty, ale nie umiem inaczej, zwłaszcza jak na czymś bardzo mi zależy. Najnowszy windows doprowadzał mnie do szału, razem ze wszystkimi programami. Dziś więc powróciłam do siódemki. Wiem, wiem, ale mi najlepiej się na nim pracuje. Nie ma żadnych "niepotrzebnych udziwnień". Pewien fotograf powiedział mi kiedyś, że również jest wierny starszym wersjom zarówno programów jak i oprogramowań. Nowe nie zawsze znaczy lepsze i ja całkowicie się z tym zgadzam. Cieszę się zatem, że wróciła moja siódemeczka, ale przeraża mnie fakt, że na komputerze obecnie nie ma nic i wszystko trzeba od nowa kopiować i instalować :(



Niżej reszta zdjęć z naszej sesji, a na samym dole obowiązkowo backstage! :D
Dziękuję jeszcze Martynie za szybką organizację, chęci i przyczynienie się do tego, że moje kolejne foto-marzenie z listy zostało zrealizowane! Dziękuję za 3 godziny chodzenia w kółko po mokrej trawie, za wspinanie się po gruzie, żeby zerwać bukiet z bzów i za położenie się na mokrych dmuchawcach, żebym miała dobre zdjęcie <3 !














14 komentarzy:

  1. Wasza współpraca wygląda na niesamowicie przyjemną, widać że się dobrze bawiłyście :D
    Podoba mi się sposób przerobienia zdjęć, i uroczy klimat zachodzącego słońca :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ile pięknych zdjęć, jeej. c: Świetne światło, chyba marzenia każdego fotografa i wspaniała kolorystyka... niesamowity klimat! Kadry z polem dmuchawców w tle spodobały mi się najbardziej. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowne ujęcia *.* moge je oglądać w kółko :3

    OdpowiedzUsuń
  4. piękne ujęcia w kwiatach :) świetny bokeh! :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdjęcia przepiękne! Jestem zachwycona! *.*

    OdpowiedzUsuń
  6. Kilka ujęć na prawdę ładnych! 2 ujęcie widać heliosowe rozmycie, które uwielbiam :)
    4 zdjęcie to chyba moje ulubione- piękne jest i jak dla mnie najlepsze z całej serii.

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam takie dziewczęce sesje. Piękne kolory a miejsce do zdjęć idealne :)

    OdpowiedzUsuń