piątek, 30 września 2016

Kocham zachody słońca


Są czasami takie momenty, na które nie mamy żadnego wpływu, a jednak zmuszają nas do zatrzymania się na chwilę. Na przyjrzenie się bardziej światu, na chęć zrobienia zdjęcia i uwiecznienia tego. Są momenty, które czasem  świadomie wybieramy. Na spotkania, sesje, na spędzenie milej czasu.  O czym mowa? Oczywiście...
O zachodach słońca!
Nie znam chyba osoby, która nie zachwycałaby się, chociaż raz, pięknem jakie maluje na niebie zachodzące słońce. A zwłaszcza w połączeniu z ładnym widoczkiem, czy ciekawie wyglądającymi chmurami. Takie chwile mają w sobie coś magicznego. Bez względu na to gdzie jesteśmy, często zwracamy uwagę na zachodzące słońce (przynajmniej ja tak robię).


Swoją drogą ja robię to zawsze. Za każdym razem, wieczorową porą, patrzę w ten jeden z czterech kierunków świata i na to jak słońce równa się z horyzontem. Są to wspaniałe chwile. Seria barw, która uderza w nasz zmysł wzroku i sprawia, że czujemy się szczęśliwi. Moje jedno z najukochańszych, o ile nie najukochańsze połączenie barw jakie tworzy natura - pomarańcz na dole mieszający się z niebieską górą.


Kocham zachody słońca. Kocham to światło, te kolory. Są to najlepsze momenty na zdjęcia, spacery, na spotkania. Szczególnie te latem. Magia chwili unosząca się w ciepłym powietrzu jest wręcz namacalna. Miękkie, złote światło, w którego blaskach świat wygląda lepiej, bezpieczniej i oczywiście bardziej fotogenicznie.

Zachód słońca to również ulubiona pora dnia dla fotografia. Tzw. złota godzina, podczas której aparat jest w stanie namalować niesamowite obrazy.



Powietrze jest ciepłe, muska naszą opaloną skórę. Stąpamy po nagrzanych od niego chodnikach. Chłoniemy to ciepło, tę energię i sami stajemy się lepsi.  Nie wiem co jest w tym najfajniejsze, ale chyba kolory. Mieszanina pomarańczu, różu, żółci, czerwieni i wszystkich ciepłych odcieni. Matka Natura to zdecydowanie najlepsza artystka. I nieważne, czy to morze, góry, polna droga, czy miejskie osiedle. Zachód wszędzie jest wspaniały! Ma w sobie niesamowity, wręcz namacalny urok.




Zachody mają to do siebie, że są nam w pewnym sensie bliższe, niż wschody słońca. Nie musimy zrywać się wcześnie rano, by zachwycać się kolorowym, pięknym niebem. Widzimy je przez okno, lub zachwycamy się nimi wracając do domu. Również mają w sobie magię, inną niż wschody, bardziej dla nas dostępną, ciepłą, ludzką. 

❊❊❊❊❊❊

Wrzesień mamy piękny, trzeba to przyznać. Dzięki czemu siedząc wieczorami przy biurku mogę podziwiać te wspaniałe, kolorowe malowidła. Wiecie co? Lubię jak niebo płonie.
Niżej fotka zrobiona zza okna. Mam ich znacznie więcej, bo nie mogę się powstrzymać przed cyknięciem zdjęcia <3 !



Ostatnio było trochę wschodów, więc teraz zachód. Miałam dodać wcześniej ten wpis, ale niespodziewanie pojawił się na jego miejsce inny. :)
PS. Ten wpis jest setnym wpisem na moim blogu! <3  



Macie jakieś fajne ujęcia zachodów? Możecie wklejać w komentarzach, chętnie pooglądam!: )




20 komentarzy:

  1. Jestem zachwycona tymi zdjęciami! :) Sama uwielbiam zachody i ubolewam, bo miałam mnóstwo zdjęć zachodów z nad morza. Ale mojego dysku w komputerze nastał kres i mam nauczkę za nie systematyczne robienie kopii ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) O kurcze to co się stało z dyskiem? :O

      Usuń
  2. A ja niezbyt lubię zachody. Oczywiście do fotografowania są przepiękne, ale ja odczuwam wtedy pewien niepokój, zmartwienie. Dzień się kończy, coś się kończy. O jeden dzień mniej z życia.
    Nie, zdecydowanie nie lubię tej pory.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, nigdy nie patrzyłam na zachód myśląc, że to kolejny dzień mniej z życia! ;o to dość pesymistyczne :)

      Usuń
  3. Ja również uwielbiam zachody słońca! Zawsze z miłością je fotografuję i często następuje taka dysproporcja, że zdjęć zachodu mam milion, a czegoś innego... mało. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, znam to, znam :D Szczególnie jeśli chodzi o zdjęcia na telefonie, połowa zdjęć to zachody słońca, a rozmazane i wcale nie tak ładne jak na żywo :D

      Usuń
  4. Zachody słońca to kolejny wspaniały moment w ciągu dnia (po moich umiłowanych wchodach oczywiście) :) Niestety jakoś nie umiem wykorzystać tej pory do robienia portretów :( Jeszcze wiele nauki przede mną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana wszystko przed Tobą! Mi też często zdarza się nawalić podczas zachodu ::))

      Usuń
  5. Czwarte zdjęcie - prześwietne!
    I ja lubię zachody słońca, chociaż potrafią być kapryśne i gdy mi na nich zależy podczas wykonywania sesji, to słońce wcześnie chowa się za chmurami nie pozwalając na uchwycenie swojego piękna... grrr. Chociaż tak się czasami zastanawiam, czy aby wschody słońca nie są wspanialsze? Co prawda mniej wyraziste i płomienne, ale otwierają nowy dzień i ciężko nie przywitać go z uśmiechem, kiedy widzi się cudowne słońce wyłaniające się zza mgieł. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie i wschody i zachody mają swój urok i swoją magię, tylko zupełnie inną. Wschód często widzimy przez mgłę, wszystko pokryte rosną, albo szronem.. mgła powoli odchodzi i pojawiają się pierwsze promienie słońca niosące mnóstwo energii na nowy dzień. Zachód natomiast to taki spokojny czas, dzień się kończy, słońce powoli chowa się za horyzontem, nie ma już tej energii co o poranku, możemy za to wtedy odpocząć :) Trochę to chaotycznie napisałam, ale mam nadzieję, że wiesz o co chodzi :D Jeszcze nauczę się pisać fajnie o tej magii wokół nas :D

      Usuń
  6. Uwielbiam zachody słońca, zawsze robię im zdjęcie mam ich sporą kolekcję :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zachody słońca - sama je kiedyś fotografowałam, piękne widoki :)
    Jeśli możesz kliknij w linki TUTAJ, dzięki :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękny wpis, zgadzam się z Tobą w pełni!

    OdpowiedzUsuń